Wpisy z tagiem: emu

wtorek, 29 listopada 2011
Zimowy dylemat: modnie czy praktycznie?

Zima to zdecydowanie trudny czas dla naszych stóp. Są szczególnie narażone na przemarznięcia, wilgoć czy przegrzewanie się. Ich zakup z pewnością niejednemu z nas przynosi duży problem. Zastanawiamy się jakie przede wszystkim powinny być buty zimowe: praktyczne czy modne? A może dałoby się połączyć jedno z drugim? 

Projektanci różnych marek wprowadzają do swojej oferty wiele ciekawych modowych trendów, które nie tylko cieszą oko, ale  z powodzeniem odnajdują się  w trudnych zimowych warunkach.  Na początek – Emu. Chyba nie trzeba ich przedstawiać, bo to absolutny „must have” z ostatnich kilku sezonów. Emu zyskały swoich zwolenników na całym świecie i zostały okrzyknięte modowym hitem.

 

Wykonane z owczej wełny merynosów, zapewniają ciepło podczas dużych mrozów jak i paradoksalnie  dobrą wentylację w cieplejsze dni – zapobiegając przegrzewaniu się stopy.

Dzięki wygodzie i praktyczności Emu stały się obuwiem, które pokochali celebryci:  Cindy Crawford, Hilary Duff, Katie Holmes to tylko niektórzy z grona fanów tych australijskich butów. Emu wprowadza do swojej oferty coraz bardziej urozmaicone modele dbając przy tym o jeszcze większą satysfakcję klientów. W różnych kolorach, coraz częściej zaskakują nas kobiecymi dodatkami jak np. wstążki imitujące sznurówki  EMU AVOCA BLACK, również dla dzieci z zabawnymi wzorami ze specjalnie usztywnianą piętą EMU WALLABY LO FADE BERRY, dzięki czemu stopa dziecka będzie miała zapewniony odpowiedni komfort chodzenia . W różnych długościach: za kostkę i za łydkę.  Pasują do codziennego stroju – nie dziwią kiedy wychodzimy w nich na zakupy, do pracy czy na spotkanie ze znajomymi. Świetnie komponują się z jeansami, zimową kurtką czy płaszczem.

Kolejną ciekawą propozycją zimową może pochwalić się Tommy Hilfiger. Nazwisko projektant znane jest na całym świecie. Jego znakiem rozpoznawczym jest klasyczny i ponadczasowy  wizerunek i niezwykła dbałość o każdy detal. Każdy znajdzie tu coś dla siebie od prawdziwych oficerek HILFIGER HAMPSHIRE  po stylizowane w kowbojskim stylu z najwyższej jakości skóry buty BAXTER 2 LIGHT BROWN.

Jeśli Zima przywita nas dużą ilością śniegu – zawsze możemy zdecydować się na prawdziwe śniegowce. Na szczególne uznanie zasługuje marka Rubber Duck. Duńskie śniegowce już od zeszłego roku cieszą się uznaniem wśród Polek. Oryginalny, zabawny design łączący gumową podeszwę z ciepłą cholewką. Wnętrze Rubber Duck wypełnia specjalna membrana, która chroni stopy przed zimnem i wilgocią. Dla miłośniczek stylu vintage idealnym dopełnieniem stroju będą RUBBER DUCK TREK JOGGERS SAND.  Zima to zdecydowanie najcięższa pora roku – ale moda jest po naszej stronie.


 

 

 

Wszystkie marki są już dostępne w sklepie internetowym Schaffashoes.pl





poniedziałek, 24 stycznia 2011
10 marek które zapewniły stylistyczny sukces Schaffashoes.


Bardzo wielu osobom w Polsce nie trzeba przedstawiać projektu Schaffashoes. Trudno oszacować liczbę klientów, którzy skorzystali z ich usług, ale warto wspomnieć kilka liczb:

- 12 tysięcy zrealizowanych zamówień w sklepie internetowym

Schaffashoes


- prawie 2500 zrealizowanych transakcji za pośrednictwem allegro

- niezliczona ilość zamówień telefonicznych


Zespół Schaffashoes nie jest  w stanie również zliczyć klientów sklepów stacjonarnych, którzy przez kilka ostatnich lat skorzystali z ich oferty.

Skąd bierze się  tak wielkie zainteresowanie, szczególnie w czasach, w których konkurencja jest coraz większa, koszty życia coraz wyższe a zasobność naszych portfeli nie szybuje w górę zbyt mocno?

O receptę na sukces zapytaliśmy Piotra Żubińskiego, właściciela marki Schaffashoes, który zgodził się zdradzić nam kilka tajemnic powodzenia w branży handlowej.

Piotr Żubiński - Na początku warto postawić na tak zwanego „pewniaka”, którym u nas okazała się marka Tommy Hilfiger, choć pojawiało się wiele innych firm, które metodą prób i błędów zagościły w naszej ofercie. Ostrzegam, że nie ma 100% pewności, że produkty danej firmy sprawdzą się właśnie u nas. Oprócz popularności marki na powodzenie handlowe składa się mnóstwo innych czynników, jak lokalizacja punktów sprzedaży, cena produktów, a także tysiące  z pozoru nieistotnych szczegółów. Jedno jest pewne: zanim rzucimy się w jakiś projekt, to starannie przeanalizujmy możliwości jego powodzenia.


1. TOMMY HILFIGER

Nie każdy wie, że zdolnemu projektantowi współpracę zaproponował sam Calvin Klein. I nie każdy również wie, że marka była produktem niszowym nawet w USA, adresowanym do grzecznych białych amerykańskich chłopców. Akcje firmy wystrzeliły w górę z prędkością rakiety, gdy w 1994 roku Snoop Doggy Dog wylansował T-shirt firmy podczas prestiżowego telewizyjnego występu Saturday Night Live. Na lansowane znakiem TH produkty rzuciła się brać afroamerykańska. A dalej potoczyło się z siłą lawiny. Kultura Hip-hopu stworzyła zapotrzebowanie na które Schaffashoes zareagowało błyskawicznie. Minęło kilka lat i choć target zupełnie się zmienił – podobnie do sztandarowych produktów firmy, to trójkolorowy znaczek w dalszym ciągu jest prestiżowy i na większości części garderoby mocno pożądany.

Piotr Żubiński – Podstawą sukcesu jest znajomość dziedziny, w której chcemy odnieść ów sukces. Nawet największa inwestycja finansowa nie obejdzie się bez wiedzy fundamentalnej, którą możemy zdobyć wyłącznie przez wieloletnie doświadczenie.




2. MELISSA – VIVIENNE WESTWOOD

Skąd się bierze trwały, intensywny zapach butów Melissa?  Możemy uchylić rąbka tajemnicy: sprawcą zamieszania jest unikalna receptura Mel-flex. Dość powiedzieć, że tworzywo jest mieszaniną plastiku i kauczuku, wzbogaconego sekretnymi dodatkami. Całość sympatyzuje z naszymi stopami, układając się bez protestu i gwarantując komfort użytkowania.  A trwała woń, nasuwająca wspomnienia gumy balonowej pozostaje niewyjaśnioną zagadką. Dla nas istotną informacją niech będzie fakt, że zapach utrzymuje się w nieskończoność.

Melissa jest pozorną nowością na naszym rynku. Nowością w sensie medialnym, ponieważ kolekcje pachnących gumą do żucia butów w Schaffashoes są dostępne od kilku sezonów.

Pamiętacie krzykliwe artykuliki w TVN i w Pudelku?


No cóż, te buty Schaffa wylansowała  dużo wcześniej …

Piotr Żubiński  – Wizjonerstwo. Brzmi poważnie, ale nawet najmniejszy projekt nie ujrzy światła dziennego bez perspektywicznego spojrzenia na przyszłe zamierzenia. Poczynania Melissy obserwowałem przez kilka sezonów i gdy w końcu zainwestowałem w ich produkty, okazało się, że są modne i pożądane także u nas.



3. HUNTER

Kalosze, które z łąk i pastwisk angielskich wkradły się na salony. Absolutny szał na nie zalał Schaffashoes lawiną niemożliwych do zrealizowania od ręki zamówień. Na każdą parę czarnych błyszczących kaloszy napływało 10 histerycznych połączeń telefonicznych. Metodą krzyku, szantażu, podbijania ceny i próśb werbalnych klientki próbowały wyegzekwować pierwszeństwo zamówienia. Personel dwoił się i troił, opowiadał na pytania w nocy, ale lawina była zbyt silna.

Piotr Żubiński: Jeśli jesteście specami w swojej branży i dodatkowo interesujecie się doniesieniami i nowinkami owej dziedziny, to jesteście w stanie namierzyć branżowy hit.



4. LACOSTE

O firmie z krokodylem w roli głównej nie trzeba nic mówić. Znak towarowy wyśmienicie sygnuje swoje produkty legendarną jakością. Społeczna akceptacja marki, jako produktu solidnego również skłania do głębszej refleksji.

Piotr Żubiński: Włączenie do naszej oferty marki równie prestiżowej, jak Lacoste było wyłącznie kwestią czasu.

5. EMU

Owiane ogólnopolską kampanią ciepłe buty z Australii zdobyły stopy Polek, czemu wybitnie przyczyniła się Schaffashoes, największy odbiorca kozaków Emu na Polskę. Tysiące kozaków Emu wool i Emu stinger w pełnej gamie kolorystycznej już trafiło do klientek przed końcem grudnia, obecnie ciągle są w ofercie najbardziej topowe i najlepsze modele.

Piotr Żubiński: Od kilku lat współpracujemy z firmą Emu Australia i można śmiało powiedzieć, że kontraktując większość dostępnego w Polsce towaru jesteśmy pierwszorzędnym partnerem handlowym Emu.


6. SOREL

Kanadyjską manufakturę butów pod marką Sorel założył William H Kaufman w 1962 roku. Filozofią firmy od początku było stworzenie linii super wytrzymałych butów, które sprawdzą się nawet w ekstremalnych i zmiennych warunkach pogodowych. Tę myśl przewodnią zachowała firma Columbia, producent najwyższej jakości ubrań, która przejęła markę Sorel w 2000 roku.

Dzisiaj produkty Sorel są najbardziej rozpoznawalne i najchętniej wybierane przez osoby, które lubią łączyć komfort i wygodę z modnym wzornictwem. Buty Sorel są dostępne w salonach Schaffashoes i pomimo dość wysokich cen są rozchwytywane przez klientów.

Piotr Żubiński: Rośnie w Polsce liczba wymagających konsumentów, którzy chcą kupować produkty wysokiej jakości i dysponują odpowiednią siłą nabywczą.



7. U.S. POLO ASSN

Firma z ponad stuletnią tradycją, bardzo popularna i ciesząca się powszechnym uznaniem na kontynencie amerykańskim. U nas nie jest aż tak znana, ale za sprawą stylistów z Schaffashoes zagościła w sklepach sieci. Buty są pewną nowością, ale wieść o nich rozeszła się bardzo szybko i bieżąca kolekcja została właściwie wyprzedana.

Piotr Żubiński: Istotną sprawą jest odpowiednie dobranie produktów i marek w swoich sklepach. Jak widać na podstawie oferowanych przez nas butów, ich wybór nie jest dziełem przypadku, tylko efektem ciężkiej pracy doświadczonych stylistów. Oferta musi być harmonijna.



8. RUBBER DUCK

Rubber Duck to firma, która łączy w sobie szaleństwo kolorów, swobodę stylistyczną, wyśrubowaną jakość wykonania i szczyptę sentymentalnych wspomnień. Wzornictwo najpopularniejszych wzorów kojarzy się z poczciwymi „relaksami”, czyli sztandarowym produktem lat 80’ i tym samym znakomicie się wpisuje w inspirowaną tamtymi latami aktualną modę. I tymi właśnie przesłankami kierowali się styliści Schaffashoes włączając markę Rubber Duck do oferty.

Piotr Żubiński:  Sukces na rynku gwarantuje nie tyle nadążanie za konkurencją, ale działanie w taki sposób, by konkurencja musiała gonić Ciebie.


9. Marc O’Polo

Firma narodziła się w Szwecji, lecz w krótkim czasie rozpoczęła ekspansję na rynki zachodnioeuropejskie. Główna siedziba firmy mieści się w Niemczech, lecz salony firmowe znajdziecie w Paryżu, Londynie i innych europejskich stolicach mody. Stylistyka produktów firmy jest bardzo podobna do oferty Tommy Hilfiger i prezentuje identyczną, bardzo wysoką jakość.

Piotr Żubiński: Włączenie do naszej oferty produktów Marc O’Polo, to kolejny przemyślany krok poprzedzony badaniami rynku i podparty fachowością stylistów Schaffashoes.


10. FLY LONDON

Niezwykła stylistyka butów tej pochodzącej z Anglii firmy podbiła serca konsumentów płci obojga na całym świecie. Tych butów nie można pomylić z niczym innym, są wyjątkowe, unikalne i wysoko cenione przez celebrytów.


Piotr Żubiński: Powyższe dziesięć opisanych marek, to nie jest cała oferta naszych salonów. W Schaffashoes znajdziecie dużo więcej. Jest Pepe Jeans, Havaianas, Crocs, Converse i Zdar – firma, o której jeśli nie słyszeliście, to z pewnością wkrótce usłyszycie.

Jagna Rolska


 

poniedziałek, 29 listopada 2010
EMU – najwygodniejsze buty na świecie.

Podbiły serca kobiet we wszystkich krajach, w których słowo „zima” oznacza chrzęst śniegu pod stopami i zdecydowanie ujemne temperatury.

Z roku na rok nasze ulubione buty, dzięki wnikliwym badaniom rynkowym wychodzą naprzeciw potrzebom klientek. Firma, z czułością sejsmografu reaguje na wszelkie uwagi, co owocuje kolejnymi, corocznymi premierami Emu w udoskonalonych wersjach.

Nie ulega wątpliwości, że począwszy od tego roku producenci i wizjonerzy spod szyldu Emu Australia stawiają na Stingery. Wprawdzie jeszcze w tym roku możecie kupić tańsze Emu Bronte, sklasyfikowane pod znakiem towarowym „EMU WOOL”, ale dla nas wszystkich jest to sygnał, że firma odchodzi od tańszych produktów i stawia na modele z wyższej półki.

A ja postaram się Wam wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje i co zyskacie inwestując w Emu Stinger. Poniżej odpowiedzi na kilka najczęściej pojawiających się pytań.

Czym się różnią Emu bronte z metkami „Emu wool” od innych butów na których jest tylko metka „Emu”?

Emu wool to tańsza linia butów, w których wyściółkę stanowi strzyżona wełna merynosów doklejona do wierzchniej skóry wyprawionej na zamsz.

W Stingerach sprawa wygląda tak, że wewnętrzną warstwę stanowią skórzane buty z naturalnym włosiem owcy. Na zewnątrz jest druga warstwa skóry. W sumie w Stingerach mamy cztery skórzane elementy z których tworzy się jedną parę butów.

Prosta kalkulacja: mam dwie pary Emu w jednym, więc stąd wyższa cena.

Komfort użytkowania Stingerów poznałam na własnych odnóżach i powiem tyle: jeśli chcecie, by było Wam zawsze ciepło, miękko i generalnie chcecie po długim spacerze w mroźny dzień odczuwać sympatyczny komfort, jakbyście biegały w kapciach po Sycyliii, to znaczy, że czas zainwestować w Emu Stinger.


http://www.schaffashoes.pl

Jak dobrać rozmiar w Emu?

Ponownie: wszystko zależy od tego, czy zdecydowałyście się na Emu wool, czy na uszlachetnioną wersję Stinger.

Jeśli próbujecie dobrać rozmiar Emu wool, niezależnie, czy są to Emu Bronte HI, Emu Bronte LO, Emu mini, czy też Emu Matilda, musicie się liczyć z tym, że wełna merynosów się podczas użytkowania butów ubije. Zaleca się kupno butów o rozmiar mniejszych od zazwyczaj kupowanego rozmiaru.

Warto również zainwestować w usztywnienie pięt, ponieważ tańsze Emu nie uwzględniają ich zabezpieczenia. Nie wolno też zapomnieć o impregnacji butów. Ja lekką ręką szacuję dodatkowe inwestycje związane z kupnem tańszych Emu na około 100 zł do każdej pary (minimum).

Jeśli chodzi o Stingery, to są one zaimpregnowane na okoliczność absorbowania wilgoci już w fazie garbowania skór. A dobierając rozmiar zawsze pamiętajmy, że naturalne, gęste i ciepłe futro stanowiące wyściółkę nie ubija się tak mocno – a wręcz przeciwnie – układa się i dopasowuje do stopy użytkownika.

Zaleca się, by Stingery kupować dokładnie w tym samym rozmiarze, co inne, na co dzień noszone obuwie.

Enigmatyczna wodoodporność.

Pytania na temat właściwości Emu w zderzeniu z wodą i wilgocią wypełniają liczne fora dyskusyjne i

nabijają nasze skrzynki mailowe toną pytań.

Wyjaśnijmy to raz na zawsze:

Tańsze Emu wykazują pewną odporność na wilgoć, gdy regularnie stosujemy zalecany przez producenta impregnat:


http://www.schaffashoes.pl

Stingery, jak już wcześniej wspomniano są poddane już w procesie garbowania skór gruntownej impregnacji i do pewnego stopnia nie absorbują wilgoci, co pokazano dobitnie w poniższym filmie:


http://www.youtube.com/watch?v=qVNPIkfz4n8

Proszę jednak o rozsądek. To, że wierzchnia warstwa butów nie absorbuje pierwszego ataku wilgoci i błota, nie oznacza, że przejdziecie bez szwanku przez topniejące zaspy posypane solą. Takie wyzwania z pewnością pozostawią ślady na Emu. Tu z pomocą przyjdzie powyżej wzmiankowany zestaw do pielęgnacji Emu.

I odnośnie rzekomej „wodoodporności”. Jak sama nazwa wskazuje, zamszowe buty nie są w stanie podołać nawałowi wody. Ustalmy raz na zawsze, że „wodoodporność”, czyli absolutna niezawodność w konfrontacji z wybitnie mokrymi okolicznościami przyrody znamionuje cudowny wynalazek, czyli kalosze.

Na przykład takie:


http://www.schaffashoes.pl

KOLORYSTYKA

Często słyszę skargi, że Emu mają tak niewielki wybór kolorystyczny. Teoretycznie rozumiem zarzuty, ale po chwili pukam się w czoło i wracam do matecznika firmy. Pozwólcie, że wyjaśnię Wam naszą filozofię.

Stawiamy na ekologię i naturalne kolory, które zrodziła Australia. W każdym z produktów tkwi ziarno piasku z australijskich plaż. Każdy but jest czerwoną ziemią podnóży Mount Kosciuszko, szarością lipcowego nieba, brązem skał i kangurów.

A jeśli Wam mało, to pozwólcie, że przedstawię ekskluzywną, boleśnie limitowaną kolekcję EMU INDIGO.

Tak wygląda australijskie niebo. Ten kolor odpowiada za utkanie nieboskłonu najmniejszego kontynentu.


http://www.schaffashoes.pl


http://www.schaffashoes.pl

Kolekcja limitowana. Buty pasują do granatowych dżinsów rurek. Totalna rewelacja!

Na deser:


http://www.youtube.com/watch?v=FDGLYAGrfJQ

poniedziałek, 15 listopada 2010
Prawdy i mity o Waszych ulubionych Emu.

Poniżej wszystko, co chcecie i powinniście wiedzieć o Emu, by uniknąć przykrych niespodzianek.

Widziałyście je u koleżanki, a może w kolorowych czasopismach? Wpadły Wam w oko na plotkarskich portalach, a może w programach telewizyjnych poświęconych celebrytom i ciekawostkom ze świata sław?

Nie ważne jak się dowiedziałyście o EMU, ważne, żebyście wiedziały dokładnie co kupujecie, za ile i by produkt był oryginalny i w dobrym gatunku.

Jak ustrzec się zakupu bubla i nie paść ofiarą oszustwa?

1. Uważajcie na tak zwane „okazje”. Zawsze, gdy coś jest zbyt tanie, to jest to podejrzane.

W tym sezonie ceny oryginalnych Emu z kolekcji Bronte Hi wahają się od 370 do 400 złotych. Każda oferta z niższą ceną powinna Wam włączyć sygnał alarmowy w głowie. Być może właśnie oglądacie zdjęcia dość wiernie odtworzonych podróbek.

Zapytacie – i co z tego? Wyglądają jak EMU i służą do tego samego, czyli do chodzenia w nich.

Nie do końca.

Podróbki nie mają owczej wełny wewnątrz, są przeważnie zrobione z imitacji zamszu i jedyne co udaje się w nich osiągnąć, to spocone, lub zziębnięte stopy, ponieważ sztuczne tworzywa w żadnym wypadku nie stworzą komfortowego środowiska termicznego.

Poniżej przedstawiamy przykładowe zdjęcie podróbek EMU:



2. Poznajcie podstawowe cechy tegorocznej kolekcji, by uniknąć zakupu butów z lat ubiegłych w zawyżonej cenie.

Każda firma, tu EMU nie jest żadnym wyjątkiem, z roku na rok poprawia swoje technologie, by wyjść naprzeciw oczekiwaniom swoich klientów. Zakup kolekcji zeszłorocznych jest dobrym pomysłem wyłącznie wtedy, gdy ich cena jest o 50% niższa od modeli wypuszczonych na bieżący sezon.

Jak więc rozpoznać tegoroczne EMU i nie dać się oszukać?

- METKI  MATERIAŁOWE na górze cholewki. Ponieważ najpopularniejszymi modelami EMU na naszym rynku są Bronte LO i Bronte HI, więc właśnie tu trzeba najbardziej uważać. Tegoroczna kolekcja ma unikalne metki z napisem „Emu wool”, co widać na poniższym zdjęciu:



UWAGA! W tegorocznej kolekcji EMU tylko buty typu STINGER mają pojedynczy napis „EMU”. Tu natychmiast wyjaśniam, że kolekcja Stinger, czyli tzw. Wyższa półka (podwójna warstwa skóry: zewnętrzna i wewnętrzna z futrem) ma prawo sygnować się napisem „EMU”. Jeśli spotkacie buty z kolekcji Bronte z metką „EMU” to macie do czynienia z podróbką, lub z modelem z zeszłego sezonu (a więc w teorii dużo tańszym).

- PODESZWA. Ponownie: w modelach typu Bronte na podeszwach z tegorocznej kolekcji wyżłobiono napisy „EMU WOOL”. Każdy inny napis oznacza, że nie mamy do czynienia z tegorocznym modelem.

Poniżej zdjęcie podeszwy EMU z kolekcji 2010/2011:

Każda inna podeszwa w przypadku Bronte oznacza podróbkę, lub zeszłoroczną kolekcję!

3. Kurioza.

Zerknijcie na zdjęcie podeszwy butów, które pewna Pani zakupiła na aukcji w naszym szeroko znanym portalu aukcyjnym:


Owa Pani zakupiła „korzystnie” używane EMU i zapłaciła za nie – bagatela – 170 zł. Wypłakała się na forum, gdzie oświecono ją, że padła ofiarą oszustwa. Przyjrzyjcie się dokładnie. EMU nigdy nie miało takiej podeszwy. I nie ma znaczenia w tym wypadku, że wyżej, przy cholewce był napis „Emu”. To jest klasyczny przykład podróbki.

4. Uwaga na oferty i aukcje z lokalizacją sprzedawcy w USA!

- niska cena butów odciąga uwagę od horrendalnego kosztu przesyłki – przeważnie powyżej 50 zł

- „firmy” istnieją tylko w swojej własnej wyobraźni. W rzeczywistości są to ludzie, którzy całe dnie spędzają w outletach zlokalizowanych w najbiedniejszych dzielnicach i skupują za bezcen zmaltretowane wielokrotnym mierzeniem buty. Nie spodziewajcie się od nich rzetelnej obsługi.

- paragon – wydaje się, że to mały świstek i tyle. A jednak znaczy wiele. U nas. Sprzedawca, czy raczej łowca okazji z USA, nie wystawi paragonu, tym samym nie macie prawa zwrotu, nie obejmuje Was gwarancja – w polskim prawie to nawet 24 m-ce.

- wymiany – w Polsce, nie ma żadnego problemu. Operacja wymiany butów, bez ruszania się nawet z domu (bo kurier przyniesie i odbierze poprzednie) to koszt maksymalnie 30 zł. I teraz sobie wyobraźcie: zapłaciłyście 50 zł za przesyłkę z USA, zakładając (choć to wątpliwe), że kupujący zgodzi się na wymianę, to zapłacicie kolejne 50 za odesłanie i jeszcze raz 50 za paczkę zwrotną. Opłaca się? Moim zdaniem nie za bardzo.

- i na koniec totalny hit, na którym przejechało się już mnóstwo osób w naszym ukochanym portalu aukcyjnym. Pan „Ameryka” rzuca wyzwanie całej Polsce! Jak krzyczą nagłówki jego aukcji, u niego można kupić  najlepsze gatunkowo Emu, które wysłano tylko na rynek amerykański a „podłe gatunkowo Emu wool mogą się schować!”. No cóż, osoba niezorientowana w sprawie pewnie uwierzy, zwłaszcza, że cena zachęcająca, jakieś 280 za parę. I wszystko fajnie, tyle, że prezentowane przez miłego pana z Ameryki Emu, to modele z … 2007 roku. Większość polskich firm nie chciała mieć z nimi do czynienia, cały rynek europejski je odrzucił (złe wykończenie, odklejające się podeszwy), więc co?

Wiadomo co! Wysłano niesprzedane buty do USA, w końcu tam ktoś to kupi. No nie bardzo chcieli, więc paru przedsiębiorczych Polaków postanowiło to ponownie sprzedać do Polski.

Uwaga! Cena w USA waha się między 2 a 5 dolarów. Na aukcjach do 300 zł. Mowa o Bronte Shark. Tu macie przykład aukcji, by wiedzieć, co omijać szerokim łukiem:

http://allegro.pl/kozaki-emu-bronte-lo-38-39-limitowane-wysylka-grat-i1294553114.html

Do zobaczenia w naszym sklepie i na naszych aukcjach.

U nas wszystko jest legalnie i jak trzeba.

http://www.schaffashoes.pl/producent-EMU-28

środa, 29 września 2010
Jak dbać o buty jesienią? Kilka wskazówek od schaffashoes

By zachować swoje ulubione buty w dobrym stanie na długie lata, warto sięgnąć po środki pielęgnacyjne. Oferta na rynku jest bardzo duża i można wybierać spośród specjalistycznych preparatów stworzonych do ochrony naszego obuwia.

Najtrudniej utrzymać w dobrej kondycji buty skórzane, zwłaszcza te z zamszu czy nubuku. Okazuje się jednak, że nawet je można zabezpieczyć przed wilgocią i niekorzystnym działaniem innych czynników atmosferycznych.

COLLONIL

To firma oferująca szeroki wachlarz środków pielęgnacyjnych do obuwia. Możemy kupić przeróżne pasty, impregnaty, pianki do czyszczenia, preparaty chroniące kolor, gumy do czyszczenia zamszu, gąbki do polerowania obuwia a nawet rękawiczki z mikrofazy. Wszystko to w celu zachowania jak najdłużej żywotności naszych ulubionych butów.

Firma podaje też najlepszą receptę na długowieczność skórzanych butów:

Nowo zakupione buty należy dokładnie zaimpregnować przed pierwszym noszeniem (np. COLLONIL Waterstop (spray) lub COLLONIL Nubuk + Velours (spray), aby stworzyć ochronę przed brudem i wilgocią. W zależności od intensywności używania i pogody należy odnawiać gruntowną impregnację.

Następnie obuwie należy odpowiednio pielęgnować (np. pasta COLLONIL Wterstop, COLLONIL Nubuk + Textile). Po nałożeniu środka pielęgnacyjnego obuwie ze skóry gładkiej jest polerowane, skóra ziarnista szorstkowana szczotką krepową. Przed każdym zabiegiem pielęgnacyjnym noszone obuwie musi być wyczyszczone (np. COLLONIL Soft Cleaner, COLLONIL Clean & Care).

Sprawdziliśmy to i polecamy!

HUNTER

Najsłynniejszy światowy producent kaloszy ma w swojej ofercie również środki przeznaczone do ich pielęgnacji. Guma, choć z zasady wytrzymała, również potrzebuje konserwacji. Idąc tym tropem na rynek, wraz z serią super modnych kaloszy wypuszczono serię kosmetyków, które impregnują, czyszczą i nabłyszczają. Można kupić na przykład specjalną gąbkę nasączoną płynem konserwującym, lub nabłyszczacz w sprayu. Dużą zaletą kosmetyków jest to, że oprócz skuteczności są również bardzo wydajne.













Zdjęcia są podlinkowane- jeżeli chesz sprawidzić cenę- kliknij na zdjęcie


EMU

Z racji swojej specyfiki, buty Emu pociągają za sobą konieczność ich właściwej pielęgnacji. Buty, wykonane ze skór bydlęcych i ocieplone wełną merynosów wyjątkowo źle znosiły słotną aurę europejską. Dzięki temu powstała seria środków impregnujących, płynów do czyszczenia i wzbogacania nawierzchni oraz gąbek służących do ich rozprowadzania.

Tegoroczna kolekcja Emu cechuje się wodoodpornością, co jest efektem impregnowania skór już w fazie ich garbowania. Ich jakość jest świetna, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by samemu zadbać o dodatkową ochronę swoich ulubionych kozaków.

Wszystkie preparaty do nabycia w salonach Schaffashoes!


czwartek, 23 września 2010
Wodoodporne Buty EMU

 

Emu – niemożliwe stało się możliwe!

.

Przedstawiamy nową kolekcję Jesień 2010 wodoodpornych kozaków Emu!



Premium Australian Sheepskin Boots

Now Water Resistant


The authentic sheepskin and wool specialists EMU Australia are excited to announce the exclusive development of water resistant technology within their AW10 footwear collection.

www.schaffashoes.pl

Pytacie jak to możliwe?

O jakości Emu można pisać eseje już od lat. Na temat ich unikalnych właściwości termicznych wełny merynosów powiedziano już wiele i niezaprzeczalnym faktem jest to, że kozaki z nich wykonane wspaniale izolują stopy podczas siarczystych nawet mrozów i zachowują optymalną temperaturę podczas upałów. Już to wystarczyło, aby Emu zdobyły ogromną popularność na całym świecie. Niestety w mokrej, jesiennej aurze na skórze pojawiały się przebarwienia.

Firma, starając się wyjść naprzeciw oczekiwaniom swoich klientów stworzyła serię kosmetyków do impregnacji i konserwacji obuwia, które w dużym stopniu wyeliminowały ten problem.

Teraz jednak najnowsza kolekcja to prawdziwy hit!

Podczas garbowania, skóry są nasączane specjalnym impregnatem, który działa o wiele dłużej niż poprzednie zabezpieczenia. Należy w tym miejscu nadmienić, że tą innowacją firma Emu Australia zostawiła konkurencję daleko w tyle.

Na załączonym filmiku możecie obejrzeć jak w wodzie zachowują się nowe Emu a jak buty spod znaku UGG



 


Skoro już nie macie wątpliwości, któremu producentowi zaufać, to pozostaje mi właściwie zaprosić Was do salonów Schaffa, gdzie znajdziecie bogaty wybór Emu z najnowszej kolekcji Jesień 2010.

13:06, schaffa-caffe
Link Dodaj komentarz »