Kategorie: Wszystkie | Moda | Plotki | Trendy
RSS
czwartek, 16 grudnia 2010
10 kroków w stronę zadbanego obuwia

Łatwo jest kupić obuwie, dużo trudniej się nim cieszyć. By Twój zakup był strzałem w dziesiątkę, warto zastosować się do poniższych dziesięciu rad. A potem możesz się cieszyć każdym krokiem w swoich wymarzonych butach.

1. Sprawdź markę!


Niejednokrotnie nasze oczy przykuwają piękne buty na wystawach sklepowych. Ich wygląd nie zawsze jest adekwatny do ich jakości. Lepiej stawiać na wypróbowane marki, cieszące się renomą. Nie znasz firmy a buty wpadły Ci w oko?

Nie ma sprawy – w Internecie z pewnością znajdziesz mnóstwo opinii na temat produktu!

2. Sprawdź cenę!


Wiadomo – im niższa, tym bardziej zakup kusi. Warto jednak pamiętać, że w większości wypadków podejrzanie niska cena niesie za sobą ryzyko kupienia butów złej jakości, często podróbek solidnych wyrobów znanych firm. Warto się mieć na baczności, ponieważ buty w niżej cenie, do złudzenia podobne do tych markowych zawsze są wykonane z gorszych gatunkowo materiałów: syntetyków w miejsce skór, plastiku w miejsce gumy i sztucznego ocieplacza zamiast futra.

Warto więc zapłacić więcej i cieszyć się komfortem użytkowania przez długi czas.

3. Właściwie dobierz rozmiar!


Cóż z tego, że buty są piękne, skoro cisną? Nigdy nie kupuj za małych butów! Jedyne co w ten sposób można osiągnąć, to bolesność stóp oraz zniekształcenie obuwia.

Zbyt duże buty z kolei mogą być przyczyną licznych, bolesnych otarć.

Warto przy doborze rozmiaru obuwia posłuchać rad doświadczonego sprzedawcy.

4. Dobieraj produkt odpowiedni dla danych warunków atmosferycznych!


Nawet najpiękniejsze, najbardziej solidne i markowe espadryle polegną w zderzeniu z nadmierną wilgocią.

Nawet najdroższe kalosze na świecie nie ogrzeją stóp przy trzydziestostopniowym mrozie. Co więcej, jest duże prawdopodobieństwo, że popękają.

Najlepiej zaimpregnowane Emu z pewnością przemiękną, gdy będziemy w nich brodzić w kałużach.

By uniknąć przykrych niespodzianek kieruj się zasadami zdrowego rozsądku.

5. Dostosuj rodzaj obuwia do swojej codziennej aktywności!


Jeśli chcesz czerpać zadowolenie z użytkowania swoich butów, to przed ich zakupem pomyśl, w jakich sytuacjach muszą się sprawdzić.

Zupełnie innych butów potrzebujemy, gdy przemieszczamy się samochodem po ulicach dużych miast a co innego sprawdzi się, gdy podróżujemy środkami komunikacji miejskiej, lub wędrujemy codziennie po leśnych drogach, wystawieni na kaprysy aury.

6. Pielęgnuj swoje buty!

Kupując buty warto zapytać sprzedawcę o środki pielęgnacyjne, które pozwolą lepiej chronić nasze buty. W zależności od ich właściwości, warto się wyposażyć w impregnaty, pasty do butów, odżywki i środki konserwujące.

Ich oferta na naszym rynku jest ogromna i z pewnością każde buty można odpowiednio zabezpieczyć.

7. Stosuj prawidła!


Zapomniane słowo i zapomniany przedmiot.

A niesłusznie!

Szczególnie buty z wysokimi cholewkami wymagają odpowiedniego traktowania. Rzucone w kąt, pozbawione możliwości pionowego oczekiwania na ich użycie, tracą fason, łatwo się deformują i zaginają. Dodatkowo, jeśli buty są zamoczone, to w miejscach zagięć mogą się tworzyć przebarwienia.

8. Zabezpiecz na przyszły sezon!

Kozaki po zimie należy wyczyścić (łącznie z podeszwą) i przygotować na dłuższy okres spoczynku. Z pewnością nie mogą zostać na nich zacieki soli, które niezależnie od rodzaju materiału, z którego buty zostały wykonane spowodują trwałe uszkodzenia.

Na tej samej zasadzie, odłożone do szafy przed latem kalosze wymagają czyszczenia, odżywek i przechowywania w suchym miejscu.

9. Zobacz jak chodzisz i jak wyglądają fleki w Twoich butach!

Nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale większość z nas ma nieprawidłową postawę, co przekłada się na tempo zużywania obuwia. Wynika to z tego, że dla każdego człowieka środek ciężkości inaczej się rozkłada na podeszwie butów. Najbardziej podatny na nasz ciężki chód jest obcas. Warto co jakiś czas obejrzeć fleki i jeśli są zdarte, to wymienić je za niewielkie pieniądze u szewca. To znacznie przedłuży żywotność naszych butów.

10. Dbaj o higienę stóp!


Nawet najpiękniejsze buty nie oprą się niewłaściwemu traktowaniu i z pewnością nabiorą niemiłych woni, jeśli nie będziemy dbać o nasze stopy.

Skarpety powinny być najwyższej jakości, do większości butów z czystej bawełny.

Warto zauważyć, że do butów wykonanych gore-texu z membraną niezbędne są skarpety typu cool max, które nie przyjmują wilgoci, więc zdecydowanie nie zwykłe bawełniane.

Ponownie – warto się zdać na swój zdrowy rozsądek podparty wiedzą sprzedawcy.

Powyższe dziesięć porad pozwoli na dobór obuwia i użytkowanie go przez długi czas. Czego Wam i sobie życzę.

środa, 01 grudnia 2010
U.S POLO ASSN - PONAD 100 lat TRADYCJI.

U.S. POLO ASSN. – PONAD 100 LAT TRADYCJI.

Pamiętacie naszych sportowców sprzed lat? Tak, piję do niezapomnianych sław, takich jak osławiony Boniek i reszta naszych orłów, które przez długi czas wyznaczały azymut naszej dumy narodowej. Gdyby ktoś onegdaj wpadł na to, by w porozumieniu z naszym PZPN stworzyć unikalną kolekcję ubrań i obuwia pod ich szyldem, to zapewne naród rzuciłby się do entuzjastycznych zakupów a nasza reprezentacja zarobiłaby krocie.

No cóż, czego nie wymyśliliśmy nad Wisłą, to Amerykanie znakomicie wykorzystali u siebie. Co, jak co, ale nieomal nieznany u nas sport, czyli POLO, u nich święci triumfy i możemy się tylko domyślać, że to utajony sposób na wyrażenie nieartykułowanej, ale jednak na co dzień obecnej estymy wobec deszczowego kraju Jej Królewskiej Mości Elżbiety II.

Myśmy nigdy takowej estymy wobec bratnich narodów nie mieli, o czym dobitnie świadczy osławiony gest Kozakiewicza, ale Amerykanie, pospiesznie adoptując narodowy sport Brytyjczyków, uczynili z niego kolejny produkt komercyjny i z powodzeniem eksploatują go na wielu płaszczyznach i to od 1890 roku.

Tak, właśnie wtedy powstało Amerykańskie Stowarzyszenie Polo i prawdopodobnie wtedy, równolegle z klubem wybrańców narodziła się idea marki U.S POLO ASSN.

I trzeba przyznać, że to się twórcom w 100% udało. Sport, sportem, ale produkty firmy świetnie się wkomponowały w amerykański rynek mody i w krótkim czasie podbiły rynki na innych kontynentach. Dzisiaj oferują niezliczone i nieprzebrane ilości topowych produktów, z których oczywiście nas najbardziej interesują buty.

Tegoroczna kolekcja jak najbardziej wpisuje się w obecne kanony mody. Możemy wybierać w kozakach i kaloszach. I uwierzcie, buty są tak wspaniale wykonane, że nie ma się do czego przyczepić. Zapraszamy do naszych salonów!


http://www.schaffashoes.pl



http://www.schaffashoes.pl

A teraz garść ciekawostek ze świata POLO:

- Konie i ludzie są tak blisko siebie, że mogą prowadzić konwersację (to wiadomość z oficjalnej strony, więc nie mam pewności, czy mają gadać konie, czy ludzie ;))

- Liga kobieca rządzi się dokładnie tymi samymi zasadami i nie ma tu taryfy ulgowej

- Nawet leworęczni gracze muszą trzymać kij w prawej dłoni

- Wielu graczy wywodzi się ze środowisk kowbojskich

- Jeśli piłka rozpadnie się w trakcie gry, wówczas gracze mogą kontynuować rozgrywkę używając największego kawałka zniszczonej piłki.

Trochę to egzotyczne, więc osobiście wracam do lokalnych rozgrywek piłkarskich, ale buty U.S. POLO będą mi w tym towarzyszyć. Są piękne!

A na deser hymn Legii, a co!


http://www.youtube.com/watch?v=ePNUSmH3dMI

poniedziałek, 29 listopada 2010
EMU – najwygodniejsze buty na świecie.

Podbiły serca kobiet we wszystkich krajach, w których słowo „zima” oznacza chrzęst śniegu pod stopami i zdecydowanie ujemne temperatury.

Z roku na rok nasze ulubione buty, dzięki wnikliwym badaniom rynkowym wychodzą naprzeciw potrzebom klientek. Firma, z czułością sejsmografu reaguje na wszelkie uwagi, co owocuje kolejnymi, corocznymi premierami Emu w udoskonalonych wersjach.

Nie ulega wątpliwości, że począwszy od tego roku producenci i wizjonerzy spod szyldu Emu Australia stawiają na Stingery. Wprawdzie jeszcze w tym roku możecie kupić tańsze Emu Bronte, sklasyfikowane pod znakiem towarowym „EMU WOOL”, ale dla nas wszystkich jest to sygnał, że firma odchodzi od tańszych produktów i stawia na modele z wyższej półki.

A ja postaram się Wam wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje i co zyskacie inwestując w Emu Stinger. Poniżej odpowiedzi na kilka najczęściej pojawiających się pytań.

Czym się różnią Emu bronte z metkami „Emu wool” od innych butów na których jest tylko metka „Emu”?

Emu wool to tańsza linia butów, w których wyściółkę stanowi strzyżona wełna merynosów doklejona do wierzchniej skóry wyprawionej na zamsz.

W Stingerach sprawa wygląda tak, że wewnętrzną warstwę stanowią skórzane buty z naturalnym włosiem owcy. Na zewnątrz jest druga warstwa skóry. W sumie w Stingerach mamy cztery skórzane elementy z których tworzy się jedną parę butów.

Prosta kalkulacja: mam dwie pary Emu w jednym, więc stąd wyższa cena.

Komfort użytkowania Stingerów poznałam na własnych odnóżach i powiem tyle: jeśli chcecie, by było Wam zawsze ciepło, miękko i generalnie chcecie po długim spacerze w mroźny dzień odczuwać sympatyczny komfort, jakbyście biegały w kapciach po Sycyliii, to znaczy, że czas zainwestować w Emu Stinger.


http://www.schaffashoes.pl

Jak dobrać rozmiar w Emu?

Ponownie: wszystko zależy od tego, czy zdecydowałyście się na Emu wool, czy na uszlachetnioną wersję Stinger.

Jeśli próbujecie dobrać rozmiar Emu wool, niezależnie, czy są to Emu Bronte HI, Emu Bronte LO, Emu mini, czy też Emu Matilda, musicie się liczyć z tym, że wełna merynosów się podczas użytkowania butów ubije. Zaleca się kupno butów o rozmiar mniejszych od zazwyczaj kupowanego rozmiaru.

Warto również zainwestować w usztywnienie pięt, ponieważ tańsze Emu nie uwzględniają ich zabezpieczenia. Nie wolno też zapomnieć o impregnacji butów. Ja lekką ręką szacuję dodatkowe inwestycje związane z kupnem tańszych Emu na około 100 zł do każdej pary (minimum).

Jeśli chodzi o Stingery, to są one zaimpregnowane na okoliczność absorbowania wilgoci już w fazie garbowania skór. A dobierając rozmiar zawsze pamiętajmy, że naturalne, gęste i ciepłe futro stanowiące wyściółkę nie ubija się tak mocno – a wręcz przeciwnie – układa się i dopasowuje do stopy użytkownika.

Zaleca się, by Stingery kupować dokładnie w tym samym rozmiarze, co inne, na co dzień noszone obuwie.

Enigmatyczna wodoodporność.

Pytania na temat właściwości Emu w zderzeniu z wodą i wilgocią wypełniają liczne fora dyskusyjne i

nabijają nasze skrzynki mailowe toną pytań.

Wyjaśnijmy to raz na zawsze:

Tańsze Emu wykazują pewną odporność na wilgoć, gdy regularnie stosujemy zalecany przez producenta impregnat:


http://www.schaffashoes.pl

Stingery, jak już wcześniej wspomniano są poddane już w procesie garbowania skór gruntownej impregnacji i do pewnego stopnia nie absorbują wilgoci, co pokazano dobitnie w poniższym filmie:


http://www.youtube.com/watch?v=qVNPIkfz4n8

Proszę jednak o rozsądek. To, że wierzchnia warstwa butów nie absorbuje pierwszego ataku wilgoci i błota, nie oznacza, że przejdziecie bez szwanku przez topniejące zaspy posypane solą. Takie wyzwania z pewnością pozostawią ślady na Emu. Tu z pomocą przyjdzie powyżej wzmiankowany zestaw do pielęgnacji Emu.

I odnośnie rzekomej „wodoodporności”. Jak sama nazwa wskazuje, zamszowe buty nie są w stanie podołać nawałowi wody. Ustalmy raz na zawsze, że „wodoodporność”, czyli absolutna niezawodność w konfrontacji z wybitnie mokrymi okolicznościami przyrody znamionuje cudowny wynalazek, czyli kalosze.

Na przykład takie:


http://www.schaffashoes.pl

KOLORYSTYKA

Często słyszę skargi, że Emu mają tak niewielki wybór kolorystyczny. Teoretycznie rozumiem zarzuty, ale po chwili pukam się w czoło i wracam do matecznika firmy. Pozwólcie, że wyjaśnię Wam naszą filozofię.

Stawiamy na ekologię i naturalne kolory, które zrodziła Australia. W każdym z produktów tkwi ziarno piasku z australijskich plaż. Każdy but jest czerwoną ziemią podnóży Mount Kosciuszko, szarością lipcowego nieba, brązem skał i kangurów.

A jeśli Wam mało, to pozwólcie, że przedstawię ekskluzywną, boleśnie limitowaną kolekcję EMU INDIGO.

Tak wygląda australijskie niebo. Ten kolor odpowiada za utkanie nieboskłonu najmniejszego kontynentu.


http://www.schaffashoes.pl


http://www.schaffashoes.pl

Kolekcja limitowana. Buty pasują do granatowych dżinsów rurek. Totalna rewelacja!

Na deser:


http://www.youtube.com/watch?v=FDGLYAGrfJQ

poniedziałek, 15 listopada 2010
Prawdy i mity o Waszych ulubionych Emu.

Poniżej wszystko, co chcecie i powinniście wiedzieć o Emu, by uniknąć przykrych niespodzianek.

Widziałyście je u koleżanki, a może w kolorowych czasopismach? Wpadły Wam w oko na plotkarskich portalach, a może w programach telewizyjnych poświęconych celebrytom i ciekawostkom ze świata sław?

Nie ważne jak się dowiedziałyście o EMU, ważne, żebyście wiedziały dokładnie co kupujecie, za ile i by produkt był oryginalny i w dobrym gatunku.

Jak ustrzec się zakupu bubla i nie paść ofiarą oszustwa?

1. Uważajcie na tak zwane „okazje”. Zawsze, gdy coś jest zbyt tanie, to jest to podejrzane.

W tym sezonie ceny oryginalnych Emu z kolekcji Bronte Hi wahają się od 370 do 400 złotych. Każda oferta z niższą ceną powinna Wam włączyć sygnał alarmowy w głowie. Być może właśnie oglądacie zdjęcia dość wiernie odtworzonych podróbek.

Zapytacie – i co z tego? Wyglądają jak EMU i służą do tego samego, czyli do chodzenia w nich.

Nie do końca.

Podróbki nie mają owczej wełny wewnątrz, są przeważnie zrobione z imitacji zamszu i jedyne co udaje się w nich osiągnąć, to spocone, lub zziębnięte stopy, ponieważ sztuczne tworzywa w żadnym wypadku nie stworzą komfortowego środowiska termicznego.

Poniżej przedstawiamy przykładowe zdjęcie podróbek EMU:



2. Poznajcie podstawowe cechy tegorocznej kolekcji, by uniknąć zakupu butów z lat ubiegłych w zawyżonej cenie.

Każda firma, tu EMU nie jest żadnym wyjątkiem, z roku na rok poprawia swoje technologie, by wyjść naprzeciw oczekiwaniom swoich klientów. Zakup kolekcji zeszłorocznych jest dobrym pomysłem wyłącznie wtedy, gdy ich cena jest o 50% niższa od modeli wypuszczonych na bieżący sezon.

Jak więc rozpoznać tegoroczne EMU i nie dać się oszukać?

- METKI  MATERIAŁOWE na górze cholewki. Ponieważ najpopularniejszymi modelami EMU na naszym rynku są Bronte LO i Bronte HI, więc właśnie tu trzeba najbardziej uważać. Tegoroczna kolekcja ma unikalne metki z napisem „Emu wool”, co widać na poniższym zdjęciu:



UWAGA! W tegorocznej kolekcji EMU tylko buty typu STINGER mają pojedynczy napis „EMU”. Tu natychmiast wyjaśniam, że kolekcja Stinger, czyli tzw. Wyższa półka (podwójna warstwa skóry: zewnętrzna i wewnętrzna z futrem) ma prawo sygnować się napisem „EMU”. Jeśli spotkacie buty z kolekcji Bronte z metką „EMU” to macie do czynienia z podróbką, lub z modelem z zeszłego sezonu (a więc w teorii dużo tańszym).

- PODESZWA. Ponownie: w modelach typu Bronte na podeszwach z tegorocznej kolekcji wyżłobiono napisy „EMU WOOL”. Każdy inny napis oznacza, że nie mamy do czynienia z tegorocznym modelem.

Poniżej zdjęcie podeszwy EMU z kolekcji 2010/2011:

Każda inna podeszwa w przypadku Bronte oznacza podróbkę, lub zeszłoroczną kolekcję!

3. Kurioza.

Zerknijcie na zdjęcie podeszwy butów, które pewna Pani zakupiła na aukcji w naszym szeroko znanym portalu aukcyjnym:


Owa Pani zakupiła „korzystnie” używane EMU i zapłaciła za nie – bagatela – 170 zł. Wypłakała się na forum, gdzie oświecono ją, że padła ofiarą oszustwa. Przyjrzyjcie się dokładnie. EMU nigdy nie miało takiej podeszwy. I nie ma znaczenia w tym wypadku, że wyżej, przy cholewce był napis „Emu”. To jest klasyczny przykład podróbki.

4. Uwaga na oferty i aukcje z lokalizacją sprzedawcy w USA!

- niska cena butów odciąga uwagę od horrendalnego kosztu przesyłki – przeważnie powyżej 50 zł

- „firmy” istnieją tylko w swojej własnej wyobraźni. W rzeczywistości są to ludzie, którzy całe dnie spędzają w outletach zlokalizowanych w najbiedniejszych dzielnicach i skupują za bezcen zmaltretowane wielokrotnym mierzeniem buty. Nie spodziewajcie się od nich rzetelnej obsługi.

- paragon – wydaje się, że to mały świstek i tyle. A jednak znaczy wiele. U nas. Sprzedawca, czy raczej łowca okazji z USA, nie wystawi paragonu, tym samym nie macie prawa zwrotu, nie obejmuje Was gwarancja – w polskim prawie to nawet 24 m-ce.

- wymiany – w Polsce, nie ma żadnego problemu. Operacja wymiany butów, bez ruszania się nawet z domu (bo kurier przyniesie i odbierze poprzednie) to koszt maksymalnie 30 zł. I teraz sobie wyobraźcie: zapłaciłyście 50 zł za przesyłkę z USA, zakładając (choć to wątpliwe), że kupujący zgodzi się na wymianę, to zapłacicie kolejne 50 za odesłanie i jeszcze raz 50 za paczkę zwrotną. Opłaca się? Moim zdaniem nie za bardzo.

- i na koniec totalny hit, na którym przejechało się już mnóstwo osób w naszym ukochanym portalu aukcyjnym. Pan „Ameryka” rzuca wyzwanie całej Polsce! Jak krzyczą nagłówki jego aukcji, u niego można kupić  najlepsze gatunkowo Emu, które wysłano tylko na rynek amerykański a „podłe gatunkowo Emu wool mogą się schować!”. No cóż, osoba niezorientowana w sprawie pewnie uwierzy, zwłaszcza, że cena zachęcająca, jakieś 280 za parę. I wszystko fajnie, tyle, że prezentowane przez miłego pana z Ameryki Emu, to modele z … 2007 roku. Większość polskich firm nie chciała mieć z nimi do czynienia, cały rynek europejski je odrzucił (złe wykończenie, odklejające się podeszwy), więc co?

Wiadomo co! Wysłano niesprzedane buty do USA, w końcu tam ktoś to kupi. No nie bardzo chcieli, więc paru przedsiębiorczych Polaków postanowiło to ponownie sprzedać do Polski.

Uwaga! Cena w USA waha się między 2 a 5 dolarów. Na aukcjach do 300 zł. Mowa o Bronte Shark. Tu macie przykład aukcji, by wiedzieć, co omijać szerokim łukiem:

http://allegro.pl/kozaki-emu-bronte-lo-38-39-limitowane-wysylka-grat-i1294553114.html

Do zobaczenia w naszym sklepie i na naszych aukcjach.

U nas wszystko jest legalnie i jak trzeba.

http://www.schaffashoes.pl/producent-EMU-28

piątek, 29 października 2010
Sorel – buty do zadań specjalnych!

Nazwa marki jest synonimem jakości. Kanadyjską manufakturę butów pod marką Sorel założył William H Kaufman w 1962 roku. Filozofią firmy od początku było stworzenie linii super wytrzymałych butów, które sprawdzą się nawet w ekstremalnych i zmiennych warunkach pogodowych. Tę myśl przewodnią zachowała firma Columbia, producent najwyższej jakości ubrań, która przejęła markę Sorel w 2000 roku.

Dzisiaj produkty Sorel są najbardziej rozpoznawalne i najchętniej wybierane przez osoby, które lubią łączyć komfort i wygodę z modnym wzornictwem.

W Polsce moda na te buty dopiero się zaczyna, ale na kontynencie północnoamerykańskim już od wielu lat buty są uznawane za najsensowniejszy zakup na zimę. Na licznych forach dyskusyjnych Amerykanie nostalgicznie wspominają wzory Sorel sprzed kilkudziesięciu lat i w żywiołowych dyskusjach próbują udowodnić wyższość starych modeli nad tymi najnowszymi. Oczywiście sens tych sporów sprowadza się do odwiecznego stwierdzenia: „nie to ładne, co ładne, tylko co się komu podoba”.

My, sięgając do zamierzchłego dzieciństwa możemy co najwyżej podyskutować o wyższości „relaksów” nad … „relaksami”.

Teraz jednak mamy świetną okazję, by na własnych stopach przetestować coś lepszego, co sprawdziło się w kanadyjskiej, zimowej scenerii, więc z pewnością sprawdzi się także w naszej strefie klimatycznej.

Do tego, co zachwala producent, możemy dołożyć garść faktów:

- buty wykonane są z bardzo solidnych, wodoodpornych materiałów

- ocieplone najwyższej jakości futrem

- testowano je w warunkach polarnych i stwierdzono, że utrzymują ciepłotę stóp do – 40 stopni Celsjusza

- od dziesiątek lat zdobywają uznanie na całym świecie, szczególnie w najzimniejszych jego zakątkach

- podbiły serca wielu celebrytów i możecie je zobaczyć na licznych fotkach z Aspen a także z kurortów alpejskich.

śniegowce, snowboots, zima, Sorel, relaksy

 

 

 

Zapraszamy do nas. www.schaffashoes.pl

 

 

czwartek, 28 października 2010
Śniegowce – garść porad

Zima już blisko i zapewne nie będzie nas rozpieszczać łagodną aurą, więc warto pomyśleć o odpowiednim obuwiu. Idealne buty na zimę muszą spełniać kilka podstawowych warunków:

- zapewniać wygodę

- chronić przed zimnem

- gwarantować dobrą przyczepność do nawet bardzo śliskiego podłoża

- ładnie i modnie wyglądać

- komponować się z naszymi ulubionymi ubraniami

- sprawdzać się w zmiennych warunkach atmosferycznych

Można powiedzieć, że wszystkie powyższe warunki spełniają śniegowce – buty do zimowych zadań specjalnych! Cieszę się, że ich walory doceniają obecnie nie tylko narciarze, ponieważ buty zdobyły szersze uznanie i obecnie wypada je nosić wszędzie.

Z pewnością są wygodne, bo większość z nich posiada grubą, układającą się do stopy wyściółkę ze specjalnej pianki, lub futerka. Tu polecam szczególnie wyjątkowo komfortowe dla naszych stóp śniegowce firmy Bart’s. Ich dodatkowym atutem jest niespotykanie niska cena i fajny design.


Ochronę przed dotkliwym zimnem gwarantują właściwie wszystkie śniegowce, ale warto szczególnie zwrócić uwagę na wyroby firmy Sorel. Ich wyjątkowo solidna konstrukcja sprawia, że stopy w nich nie zmarzną nawet podczas mrozów dochodzących do – 40 stopni. Obuwie testowano z powodzeniem w warunkach polarnych. Sam fakt, że wywodzą się z Kanady gwarantuje ich niezawodność w warunkach ekstremalnych.

Stabilność butów podczas zimy jest niezmiernie ważnym wyzwaniem i właściwie wszystkie śniegowce są przystosowane do radzenia sobie ze śliską nawierzchnią. Warto zwrócić uwagę na podeszwę butów i mieć świadomość, że liczne żłobienia oraz „tępa” gumowana faktura gwarantuje bezpieczeństwo użytkowania. Proszę zwrócić uwagę na poniższy model, który doskonale spełnia powyższe warunki:


Ładny i modny wygląd jest oczywiście kwestią gustu, i oczywiście wszystkie rekomendowane przeze mnie śniegowce są na topie, ale moim absolutnym faworytem są piękne śniegowce Tommy Hilfiger, które łączą w sobie wszystkie wyżej wymienione zalety idealnego obuwia zimowego z eleganckim wyglądem.


I wreszcie uniwersalne zalety, które zapewnią komfort użytkowania podczas zmiennych warunków atmosferycznych. W końcu zima, to nie tylko trzaskające mrozy i przyjdzie nam się zmierzyć z błotem pośniegowym, pluchą, błotem, zaspami, i trzaskającym mrozem. Dobrze by było przy okazji wyglądać fajnie i biegając pół dnia po mieście nie odczuwać dyskomfortu. A jeszcze lepiej, by nasze but pasowały do każdego stroju. A jeśli ich wygląd będzie korespondował z szalonym i barwnym stylem vintage, to jeszcze lepiej. Przedstawiam Wam Rubber Ducki. Buty, które zawojują wkrótce rynek w stopniu niemniejszym niż Emu.


I pamiętajcie!

Wszystkie sprzedawane przez nas śniegowce są objęte gwarancją, są super modne, wytrzymałe i sprostają zimie, która za chwilę nas zaatakuje.

Wiecie gdzie ich szukać.

www.schaffashoes.pl


 

piątek, 15 października 2010
Zimowe Przygotowania Czas Zacząć!

Zima za pasem, więc najwyższy czas pomyśleć o odpowiednich strojach, które się sprawdzą podczas trzaskających mrozów.

Doniesienia synoptyków raczej nie pozostawiają wątpliwości: tegoroczna zima będzie długa, mroźna i śnieżna. Niektórzy z pogodowych ekspertów wróżą gwałtowne ochłodzenie klimatu w ciągu najbliższych trzydziestu lat, ci bardziej radykalni w poglądach krzyczą o zaniknięciu ciepłego prądu zatokowego, co w efekcie ma wyziębić Europę, pokryć ją warstwą lodu i zapoczątkować małą epokę lodowcową. Nawet jeśli uwierzymy tym ostrożnym prognostykom, to i tak wyłania się z szumu informacji obraz Polski skutej lodem przez kilka najbliższych miesięcy. Podobno pierwsze opady śniegu pojawią się już w drugiej połowie października a w listopadzie czekają nas temperatury dochodzące nawet do – 30 stopni. Warto więc się odpowiednio przygotować.

Na szczęście moda i trendy nadchodzącej zimy znakomicie harmonizują z lodowatymi prognozami pogodowymi. Na topie są grube, długie i sięgające nawet do połowy ud swetry. To bardzo dobra informacja dla tych z nas, które kiedyś, wiedzione modowymi nakazami biegały w środku stycznia w seterkach odkrywających pępek. To na szczęście już przeszłość. Na tę zimę zaopatrzmy się w długie swetry z miękkich, szlachetnych włóczek i połączmy je z grubymi legginsami, czy rurkami.

Wyjątkowo piękne są swetry w naturalnych kolorach, szczególnie szary jest aktualnie na topie. Nie zaszkodzi warkoczowy ścieg i wykończenie swetrów futerkiem w dobranym odpowiednio kolorze. Powyższy zestaw aż się prosi o połączenie z wyjątkowymi butami. Tu również moda okazuje się pobłażliwa dla swoich wyznawczyń: zimowe buty muszą być ciepłe, solidne, długie i fajnie się komponować z wąskimi spodniami.

Tak jak niedawno z lasu na salony wdarły się szturmem kalosze, tak za chwilę ze stoków narciarskich wywędrują na ulice miast śniegowce. Te ostatnie są absolutnym hitem nadchodzącej zimy! Taką modę zdecydowanie warto propagować. Śniegowce, sprawdzone w dość ekstremalnych warunkach górskich, z pewnością sprawdzą się także w miastach. Założeniem ich konstrukcji jest nieprzemakalność, maksymalne ogrzewanie stóp, wygoda i szybkość zakładania. Te właśnie cechy, bardzo ważne podczas „przesiadania się” z butów narciarskich po ostatnim zjeździe równie ważne są też w codziennym użytkowaniu. Do tego, co warto zauważyć, najnowsze, tegoroczne śniegowce są zwyczajnie ładne.

Warto polecić na przykład model Aspen zaprojektowany przez geniuszy od Tommy’ego Hilfigera. Nie dość, że są bardzo ciepłe, wyśmienicie układają się do stopy, to wyglądają świetnie! Ich niewątpliwym atutem jest także doskonale wyprofilowana podeszwa zapewniającą maksymalną przyczepność do podłoża.


Śniegowce Aspen Khaki Brown ASPEN 1 KHAKI BROWN / DARK BROWN

Warto też podkreślić, że buty są nieprzemakalne, co na pewno docenicie podczas roztopów, które nas niewątpliwie czekają po śnieżnej zimie.

A znacie firmę Bart’s? Ich kolekcja tegorocznych śniegowców to totalny strzał w dziesiątkę!

Mnie osobiście zachwyciły te:

Bart's fur Boots Quilted White

I drugi wariant kolorystyczny:


Bart's fur Boots Quilted Black

Zwróćcie uwagę na grubą podeszwę, zabezpieczenie boków butów i gruby niezawodny ortalion, z którego wykonano cholewki. Do tego ściągacze na samej górze i wyjątkowo miękka i przyjazna dla stopy wyściółka wnętrza butów. Tu koniecznie należy dodać, że tegoroczna kolekcja Bart’s pozwoli Wam dobrać do owych śniegowców bardzo ciepłe i wyjątkowo twarzowe czapki – pilotki wykonane z tych samych materiałów i ozdobione identycznym w kolorze futerkiem!

Dla osób z fantazją i zamiłowaniem do oryginalnych wzorów mam coś więcej:




I to oczywiście nie wszystko, ponieważ wzorów jest więcej i naprawdę ciężko zdecydować, który z nich jest najładniejszy. Jedno jest pewne: z takimi butami nawet najgorsza zima nam nie straszna!

Oczywiście nie muszę mówić, że wszystkie te śniegowce są do nabycia w salonach Schaffashoes


Rubber Duck - Czyli Sympatyczna Gumowa Kaczuszka

 

Sympatyczna gumowa kaczuszka
Któż jej nie miał w dzieciństwie? Założę się, że każdemu z Was umilała niejedną kąpiel w wannie pełnej
pachnącej piany. Ja miałam żółtą z takim czerwonym, polakierowanym dziobem i z zielonymi oczami,
które filuternie do mnie mrugały, gdy kaczucha kołysała się na falach. Twórcą fal byłam oczywiście ja, we
własnej osobie. Ech, sentymenty i wspomnienia…
Na tym właśnie bazuje producent nieprzemakalnych i super wytrzymałych butów marki Rubber Duck. I
to w dwójnasób.
Po pierwsze – oczywiste skojarzenie z gumową kaczuszką, spotęgowane na wstępie efektem wizualnym,
bo jak zachwala producent, zostawisz na śniegu odciski kaczych łapek. No, totalny powrót do
dzieciństwa. Lepiej działa tylko czołówka z TIK TAKA.
A po drugie - wzornictwo, inspirowane bajeczną kolorystyką lat osiemdziesiątych. Model Combat Joggers
Velcro, występujący w trzech soczystych kolorach jest żywcem wyjęty z „Powrotu do przeszłości” i
innych kultowych filmów z minionych lat. Ja to kupuję
No dobrze, sentymenty na bok i skupmy się na rzeczywistych zaletach owych butów.
Wszystkie modele cechuje antywstrząsowa, wyjątkowo dobrze wyprofilowana podeszwa. Przed
pochłanianiem wilgoci chroni nas zewnętrzna warstwa oraz wewnętrzna wodoodporna membrana.
Unikatowe ocieplenie sprawia, że nawet na biegunie południowym Twoje stopy nie zmarzną! I do tego
te rozbrajające ślady kaczuszki…
Jest jednak model, nazwany Big Foot, występujący w dziewięciu kolorach, który pozostawia odciski Yeti,
czy jak wolicie – Wielkiej Stopy.
Generalnie można temat podsumować tak: projektanci Rubber Duck bawią się modą. Łączą w
inteligentny sposób nasze sentymenty, chęć wyróżnienia się z tłumu, potrzebę odrobiny luksusu, żartu,
czegoś nie do końca normalnego i codziennego a także prozaicznej potrzeby zapewnienia naszym
stopom komfortu.
I trzeba przyznać, że to im się udało
Rubber Duck już sa dostępne w salonach Schaffashoes i szczerze wątpię, by aktualną kolekcję w takim
bogactwie miał ktokolwiek inny. Do zobaczenia w salonach i na kole podbiegunowym! I pamiętajcie –
Rubber Duck są absolutnie wodoodporne!

Sympatyczna gumowa kaczuszka

Któż jej nie miał w dzieciństwie? Założę się, że każdemu z Was umilała niejedną kąpiel w wannie pełnej pachnącej piany. Ja miałam żółtą z takim czerwonym, polakierowanym dziobem i z zielonymi oczami, które filuternie do mnie mrugały, gdy kaczucha kołysała się na falach. Twórcą fal byłam oczywiście ja, we własnej osobie. Ech, sentymenty i wspomnienia…

Na tym właśnie bazuje producent nieprzemakalnych i super wytrzymałych butów marki Rubber Duck. I to w dwójnasób.



Po pierwsze – oczywiste skojarzenie z gumową kaczuszką, spotęgowane na wstępie efektem wizualnym, bo jak zachwala producent, zostawisz na śniegu odciski kaczych łapek. No, totalny powrót do dzieciństwa. Lepiej działa tylko czołówka z TIK TAKA.

A po drugie - wzornictwo, inspirowane bajeczną kolorystyką lat osiemdziesiątych. Model Combat Joggers Velcro, występujący w trzech soczystych kolorach jest żywcem wyjęty z „Powrotu do przeszłości” i innych kultowych filmów z minionych lat. Ja to kupuję...

No dobrze, sentymenty na bok i skupmy się na rzeczywistych zaletach owych butów. Wszystkie modele cechuje antywstrząsowa, wyjątkowo dobrze wyprofilowana podeszwa. Przed pochłanianiem wilgoci chroni nas zewnętrzna warstwa oraz wewnętrzna wodoodporna membrana. Unikatowe ocieplenie sprawia, że nawet na biegunie południowym Twoje stopy nie zmarzną! I do tego te rozbrajające ślady kaczuszki…

Jest jednak model, nazwany Big Foot, występujący w dziewięciu kolorach, który pozostawia odciski Yeti, czy jak wolicie – Wielkiej Stopy.

Generalnie można temat podsumować tak: projektanci Rubber Duck bawią się modą. Łączą w inteligentny sposób nasze sentymenty, chęć wyróżnienia się z tłumu, potrzebę odrobiny luksusu, żartu, czegoś nie do końca normalnego i codziennego a także prozaicznej potrzeby zapewnienia naszym stopom komfortu.

I trzeba przyznać, że to im się udało

Rubber Duck już sa dostępne w salonach Schaffashoes i szczerze wątpię, by aktualną kolekcję w takim bogactwie miał ktokolwiek inny. Do zobaczenia w salonach i na kole podbiegunowym!

I pamiętajcie – Rubber Duck są absolutnie wodoodporne!

 

środa, 29 września 2010
Jak dbać o buty jesienią? Kilka wskazówek od schaffashoes

By zachować swoje ulubione buty w dobrym stanie na długie lata, warto sięgnąć po środki pielęgnacyjne. Oferta na rynku jest bardzo duża i można wybierać spośród specjalistycznych preparatów stworzonych do ochrony naszego obuwia.

Najtrudniej utrzymać w dobrej kondycji buty skórzane, zwłaszcza te z zamszu czy nubuku. Okazuje się jednak, że nawet je można zabezpieczyć przed wilgocią i niekorzystnym działaniem innych czynników atmosferycznych.

COLLONIL

To firma oferująca szeroki wachlarz środków pielęgnacyjnych do obuwia. Możemy kupić przeróżne pasty, impregnaty, pianki do czyszczenia, preparaty chroniące kolor, gumy do czyszczenia zamszu, gąbki do polerowania obuwia a nawet rękawiczki z mikrofazy. Wszystko to w celu zachowania jak najdłużej żywotności naszych ulubionych butów.

Firma podaje też najlepszą receptę na długowieczność skórzanych butów:

Nowo zakupione buty należy dokładnie zaimpregnować przed pierwszym noszeniem (np. COLLONIL Waterstop (spray) lub COLLONIL Nubuk + Velours (spray), aby stworzyć ochronę przed brudem i wilgocią. W zależności od intensywności używania i pogody należy odnawiać gruntowną impregnację.

Następnie obuwie należy odpowiednio pielęgnować (np. pasta COLLONIL Wterstop, COLLONIL Nubuk + Textile). Po nałożeniu środka pielęgnacyjnego obuwie ze skóry gładkiej jest polerowane, skóra ziarnista szorstkowana szczotką krepową. Przed każdym zabiegiem pielęgnacyjnym noszone obuwie musi być wyczyszczone (np. COLLONIL Soft Cleaner, COLLONIL Clean & Care).

Sprawdziliśmy to i polecamy!

HUNTER

Najsłynniejszy światowy producent kaloszy ma w swojej ofercie również środki przeznaczone do ich pielęgnacji. Guma, choć z zasady wytrzymała, również potrzebuje konserwacji. Idąc tym tropem na rynek, wraz z serią super modnych kaloszy wypuszczono serię kosmetyków, które impregnują, czyszczą i nabłyszczają. Można kupić na przykład specjalną gąbkę nasączoną płynem konserwującym, lub nabłyszczacz w sprayu. Dużą zaletą kosmetyków jest to, że oprócz skuteczności są również bardzo wydajne.













Zdjęcia są podlinkowane- jeżeli chesz sprawidzić cenę- kliknij na zdjęcie


EMU

Z racji swojej specyfiki, buty Emu pociągają za sobą konieczność ich właściwej pielęgnacji. Buty, wykonane ze skór bydlęcych i ocieplone wełną merynosów wyjątkowo źle znosiły słotną aurę europejską. Dzięki temu powstała seria środków impregnujących, płynów do czyszczenia i wzbogacania nawierzchni oraz gąbek służących do ich rozprowadzania.

Tegoroczna kolekcja Emu cechuje się wodoodpornością, co jest efektem impregnowania skór już w fazie ich garbowania. Ich jakość jest świetna, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by samemu zadbać o dodatkową ochronę swoich ulubionych kozaków.

Wszystkie preparaty do nabycia w salonach Schaffashoes!


czwartek, 23 września 2010
Wodoodporne Buty EMU

 

Emu – niemożliwe stało się możliwe!

.

Przedstawiamy nową kolekcję Jesień 2010 wodoodpornych kozaków Emu!



Premium Australian Sheepskin Boots

Now Water Resistant


The authentic sheepskin and wool specialists EMU Australia are excited to announce the exclusive development of water resistant technology within their AW10 footwear collection.

www.schaffashoes.pl

Pytacie jak to możliwe?

O jakości Emu można pisać eseje już od lat. Na temat ich unikalnych właściwości termicznych wełny merynosów powiedziano już wiele i niezaprzeczalnym faktem jest to, że kozaki z nich wykonane wspaniale izolują stopy podczas siarczystych nawet mrozów i zachowują optymalną temperaturę podczas upałów. Już to wystarczyło, aby Emu zdobyły ogromną popularność na całym świecie. Niestety w mokrej, jesiennej aurze na skórze pojawiały się przebarwienia.

Firma, starając się wyjść naprzeciw oczekiwaniom swoich klientów stworzyła serię kosmetyków do impregnacji i konserwacji obuwia, które w dużym stopniu wyeliminowały ten problem.

Teraz jednak najnowsza kolekcja to prawdziwy hit!

Podczas garbowania, skóry są nasączane specjalnym impregnatem, który działa o wiele dłużej niż poprzednie zabezpieczenia. Należy w tym miejscu nadmienić, że tą innowacją firma Emu Australia zostawiła konkurencję daleko w tyle.

Na załączonym filmiku możecie obejrzeć jak w wodzie zachowują się nowe Emu a jak buty spod znaku UGG



 


Skoro już nie macie wątpliwości, któremu producentowi zaufać, to pozostaje mi właściwie zaprosić Was do salonów Schaffa, gdzie znajdziecie bogaty wybór Emu z najnowszej kolekcji Jesień 2010.

13:06, schaffa-caffe
Link Dodaj komentarz »