Kategorie: Wszystkie | Moda | Plotki | Trendy
RSS
środa, 29 września 2010
Jak dbać o buty jesienią? Kilka wskazówek od schaffashoes

By zachować swoje ulubione buty w dobrym stanie na długie lata, warto sięgnąć po środki pielęgnacyjne. Oferta na rynku jest bardzo duża i można wybierać spośród specjalistycznych preparatów stworzonych do ochrony naszego obuwia.

Najtrudniej utrzymać w dobrej kondycji buty skórzane, zwłaszcza te z zamszu czy nubuku. Okazuje się jednak, że nawet je można zabezpieczyć przed wilgocią i niekorzystnym działaniem innych czynników atmosferycznych.

COLLONIL

To firma oferująca szeroki wachlarz środków pielęgnacyjnych do obuwia. Możemy kupić przeróżne pasty, impregnaty, pianki do czyszczenia, preparaty chroniące kolor, gumy do czyszczenia zamszu, gąbki do polerowania obuwia a nawet rękawiczki z mikrofazy. Wszystko to w celu zachowania jak najdłużej żywotności naszych ulubionych butów.

Firma podaje też najlepszą receptę na długowieczność skórzanych butów:

Nowo zakupione buty należy dokładnie zaimpregnować przed pierwszym noszeniem (np. COLLONIL Waterstop (spray) lub COLLONIL Nubuk + Velours (spray), aby stworzyć ochronę przed brudem i wilgocią. W zależności od intensywności używania i pogody należy odnawiać gruntowną impregnację.

Następnie obuwie należy odpowiednio pielęgnować (np. pasta COLLONIL Wterstop, COLLONIL Nubuk + Textile). Po nałożeniu środka pielęgnacyjnego obuwie ze skóry gładkiej jest polerowane, skóra ziarnista szorstkowana szczotką krepową. Przed każdym zabiegiem pielęgnacyjnym noszone obuwie musi być wyczyszczone (np. COLLONIL Soft Cleaner, COLLONIL Clean & Care).

Sprawdziliśmy to i polecamy!

HUNTER

Najsłynniejszy światowy producent kaloszy ma w swojej ofercie również środki przeznaczone do ich pielęgnacji. Guma, choć z zasady wytrzymała, również potrzebuje konserwacji. Idąc tym tropem na rynek, wraz z serią super modnych kaloszy wypuszczono serię kosmetyków, które impregnują, czyszczą i nabłyszczają. Można kupić na przykład specjalną gąbkę nasączoną płynem konserwującym, lub nabłyszczacz w sprayu. Dużą zaletą kosmetyków jest to, że oprócz skuteczności są również bardzo wydajne.













Zdjęcia są podlinkowane- jeżeli chesz sprawidzić cenę- kliknij na zdjęcie


EMU

Z racji swojej specyfiki, buty Emu pociągają za sobą konieczność ich właściwej pielęgnacji. Buty, wykonane ze skór bydlęcych i ocieplone wełną merynosów wyjątkowo źle znosiły słotną aurę europejską. Dzięki temu powstała seria środków impregnujących, płynów do czyszczenia i wzbogacania nawierzchni oraz gąbek służących do ich rozprowadzania.

Tegoroczna kolekcja Emu cechuje się wodoodpornością, co jest efektem impregnowania skór już w fazie ich garbowania. Ich jakość jest świetna, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by samemu zadbać o dodatkową ochronę swoich ulubionych kozaków.

Wszystkie preparaty do nabycia w salonach Schaffashoes!


czwartek, 23 września 2010
Wodoodporne Buty EMU

 

Emu – niemożliwe stało się możliwe!

.

Przedstawiamy nową kolekcję Jesień 2010 wodoodpornych kozaków Emu!



Premium Australian Sheepskin Boots

Now Water Resistant


The authentic sheepskin and wool specialists EMU Australia are excited to announce the exclusive development of water resistant technology within their AW10 footwear collection.

www.schaffashoes.pl

Pytacie jak to możliwe?

O jakości Emu można pisać eseje już od lat. Na temat ich unikalnych właściwości termicznych wełny merynosów powiedziano już wiele i niezaprzeczalnym faktem jest to, że kozaki z nich wykonane wspaniale izolują stopy podczas siarczystych nawet mrozów i zachowują optymalną temperaturę podczas upałów. Już to wystarczyło, aby Emu zdobyły ogromną popularność na całym świecie. Niestety w mokrej, jesiennej aurze na skórze pojawiały się przebarwienia.

Firma, starając się wyjść naprzeciw oczekiwaniom swoich klientów stworzyła serię kosmetyków do impregnacji i konserwacji obuwia, które w dużym stopniu wyeliminowały ten problem.

Teraz jednak najnowsza kolekcja to prawdziwy hit!

Podczas garbowania, skóry są nasączane specjalnym impregnatem, który działa o wiele dłużej niż poprzednie zabezpieczenia. Należy w tym miejscu nadmienić, że tą innowacją firma Emu Australia zostawiła konkurencję daleko w tyle.

Na załączonym filmiku możecie obejrzeć jak w wodzie zachowują się nowe Emu a jak buty spod znaku UGG



 


Skoro już nie macie wątpliwości, któremu producentowi zaufać, to pozostaje mi właściwie zaprosić Was do salonów Schaffa, gdzie znajdziecie bogaty wybór Emu z najnowszej kolekcji Jesień 2010.

13:06, schaffa-caffe
Link Dodaj komentarz »
środa, 15 września 2010
Drogie Panie, czas na grzybobranie!

Nie da się ukryć, że zbieranie grzybów to nasz polski sport narodowy :)

Najlepszym dowodem są ciągnące się kilometrami piątkowe korki na drogach wyjazdowych ze wszystkich dużych miast. W owe piątkowe wieczory, po pracy wszystkie mieszczuchy w kłębach spalin uciekają w stronę lasu i niecierpliwie bębniąc palcami w kierownice swoich samochodów oczami wyobraźni liczą prawdziwki i podgrzybki, które wkrótce padną ich łupem.

A wy drogie Panie?

Lubicie sobotnie wyprawy do lasu?

Większość z Was pewnie tak, ale niektóre Panie wolą pewnie spacer w modnych ciuchach i butach po głównych arteriach miast. Las i wieś kojarzą im się z gwałtownym rozstaniem się z cywilizacją i ulubionymi strojami, butami.

Nic bardziej błędnego!

Czasy, gdy obciachowe gumiaki wciskałyście wstydliwie do bagażników maluchów już dawno się skończyły.

Teraz możemy prosto z salonów pędzić do lasu na grzyby i nie musimy po drodze zmieniać ubrań. Wszystko to za sprawą oszałamiającej kariery kaloszy, jakiej nikt się nie spodziewał.

A wszystko zaczęło się w Londynie, gdy w bliżej nieznanych okolicznościach kalosze firmy Hunter wywędrowały z ogrodów Jej Królewskiej Mości na ulice miasta. Wkrótce zwariowane stylizacje z zielonymi, klasycznymi gumiakami podchwycili celebryci z Wysp Brytyjskich i USA. Kalosze zaczęto łączyć z obcisłymi jeansami, legginsami a także ze zwiewnymi sukienkami.

Producent Hunterów stanął na wysokości zadania i wkrótce brytyjski rynek zalała fala gumowych cudeniek we wszystkich kolorach tęczy oraz mnogości fasonów. Pojawiły się akcesoria dodatkowe, takie jak ocieplające skarpety w różnych kolorach, środki do pielęgnacji a nawet zgrabne kieszonki na komórkę, dopinane do cholewki kalosza J

Pierwotnie mogłyśmy wybierać w kolorach wzoru original i już to przyprawiało o zawrót głowy, ponieważ dostępne były czarne, czekoladowe, białe, czerwone, pomarańczowe, żółte, zielone (również groszkowe), złote, srebrne i wiele, wiele innych.

Potem producent dorzucił linię gloss, czyli lakierowanych, błyszczących kaloszy, również we wszystkich barwach tęczy. A dalej poszło błyskawicznie: linia regent, savoy, boa, długie, krótkie, na obcasie, nabijane ćwiekami…

Długo by wymieniać, grunt, że kalosze weszły do kanonu mody na równi z kozakami, pantoflami i balerinkami.


A oto kilka propozycji Hunterów:


Jak nietrudno się było domyślić, po  spektakularnym sukcesie Hunterów do projektowania kaloszy rzuciły się właściwie wszystkie liczące się na światowych rynkach firmy obuwnicze.

Przepiękną linię stworzyli projektanci ze stajni Tommy Hilfiger i tu trzeba koniecznie dodać, że ich kalosze nie ustępują jakością i atrakcyjnością produktom spod marki Hunter. Absolutnym hitem nadchodzącej jesieni są oficerki Ruth.


Wykonane z najwyższej jakości gumy wykończonej miękką skórką są szczytem elegancji i mody, podobnie jak linia wzorów autorstwa Keith’a Haring’a oszałamiająca bogactwem kolorów i ozdób.



Za kalosze wzięli się również wizjonerzy od brazylijskiej, pachnącej gumą do żucia Melissy. Jak zwykle u nich, projekty powalają pomysłowością, jakością wykonania i wyjątkowym wzornictwem.


No i na deser hit – kalosze Amaort, które według znawców mody już wkrótce dorównają popularnością Hunterom.

Przedstawiam Wam japońskiego producenta, którego egzotyczna nieco dla nas nazwa, w języku japońskim stanowi wyraz dźwiękonaśladowczy i określa na użytek wyspiarzy odgłos spadających kropli deszczu. Trudno o bardziej adekwatną nazwę dla tych kaloszy.

Zostały wyprodukowane z cienkiej, choć bardzo wytrzymałej gumy, którą można marszczyć i drapować jak saszki. Cholewkę wieńczą ściągacze we wszystkich możliwych kolorach. Jak zachwala producent, buty są tak elastyczne i poddające się woli użytkownika, że w dowolnej chwili można je zdjąć, zwinąć w kłębek i wcisnąć do niewielkiej, damskiej torebki.

A zresztą same zobaczcie:



Kalosze występują w wielu kolorach i w rożnych kombinacjach z kolorami podeszw i ściągaczy. Zapamiętajcie moje słowa! Nawet jeśli o nich nie słyszałyście, to wkrótce usłyszycie.

No dobrze, koniec tego wywodu. Zakładam swoje czarne Huntery gloss i pędzę do lasu, zanim sąsiadka (ta co sobie kupiła oficerki Hego’s) wyzbiera mi wszystkie grzyby :)

I jeszcze tak na koniec:

17:04, schaffa-caffe
Link Dodaj komentarz »