Kategorie: Wszystkie | Moda | Plotki | Trendy
RSS
poniedziałek, 29 listopada 2010
EMU – najwygodniejsze buty na świecie.

Podbiły serca kobiet we wszystkich krajach, w których słowo „zima” oznacza chrzęst śniegu pod stopami i zdecydowanie ujemne temperatury.

Z roku na rok nasze ulubione buty, dzięki wnikliwym badaniom rynkowym wychodzą naprzeciw potrzebom klientek. Firma, z czułością sejsmografu reaguje na wszelkie uwagi, co owocuje kolejnymi, corocznymi premierami Emu w udoskonalonych wersjach.

Nie ulega wątpliwości, że począwszy od tego roku producenci i wizjonerzy spod szyldu Emu Australia stawiają na Stingery. Wprawdzie jeszcze w tym roku możecie kupić tańsze Emu Bronte, sklasyfikowane pod znakiem towarowym „EMU WOOL”, ale dla nas wszystkich jest to sygnał, że firma odchodzi od tańszych produktów i stawia na modele z wyższej półki.

A ja postaram się Wam wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje i co zyskacie inwestując w Emu Stinger. Poniżej odpowiedzi na kilka najczęściej pojawiających się pytań.

Czym się różnią Emu bronte z metkami „Emu wool” od innych butów na których jest tylko metka „Emu”?

Emu wool to tańsza linia butów, w których wyściółkę stanowi strzyżona wełna merynosów doklejona do wierzchniej skóry wyprawionej na zamsz.

W Stingerach sprawa wygląda tak, że wewnętrzną warstwę stanowią skórzane buty z naturalnym włosiem owcy. Na zewnątrz jest druga warstwa skóry. W sumie w Stingerach mamy cztery skórzane elementy z których tworzy się jedną parę butów.

Prosta kalkulacja: mam dwie pary Emu w jednym, więc stąd wyższa cena.

Komfort użytkowania Stingerów poznałam na własnych odnóżach i powiem tyle: jeśli chcecie, by było Wam zawsze ciepło, miękko i generalnie chcecie po długim spacerze w mroźny dzień odczuwać sympatyczny komfort, jakbyście biegały w kapciach po Sycyliii, to znaczy, że czas zainwestować w Emu Stinger.


http://www.schaffashoes.pl

Jak dobrać rozmiar w Emu?

Ponownie: wszystko zależy od tego, czy zdecydowałyście się na Emu wool, czy na uszlachetnioną wersję Stinger.

Jeśli próbujecie dobrać rozmiar Emu wool, niezależnie, czy są to Emu Bronte HI, Emu Bronte LO, Emu mini, czy też Emu Matilda, musicie się liczyć z tym, że wełna merynosów się podczas użytkowania butów ubije. Zaleca się kupno butów o rozmiar mniejszych od zazwyczaj kupowanego rozmiaru.

Warto również zainwestować w usztywnienie pięt, ponieważ tańsze Emu nie uwzględniają ich zabezpieczenia. Nie wolno też zapomnieć o impregnacji butów. Ja lekką ręką szacuję dodatkowe inwestycje związane z kupnem tańszych Emu na około 100 zł do każdej pary (minimum).

Jeśli chodzi o Stingery, to są one zaimpregnowane na okoliczność absorbowania wilgoci już w fazie garbowania skór. A dobierając rozmiar zawsze pamiętajmy, że naturalne, gęste i ciepłe futro stanowiące wyściółkę nie ubija się tak mocno – a wręcz przeciwnie – układa się i dopasowuje do stopy użytkownika.

Zaleca się, by Stingery kupować dokładnie w tym samym rozmiarze, co inne, na co dzień noszone obuwie.

Enigmatyczna wodoodporność.

Pytania na temat właściwości Emu w zderzeniu z wodą i wilgocią wypełniają liczne fora dyskusyjne i

nabijają nasze skrzynki mailowe toną pytań.

Wyjaśnijmy to raz na zawsze:

Tańsze Emu wykazują pewną odporność na wilgoć, gdy regularnie stosujemy zalecany przez producenta impregnat:


http://www.schaffashoes.pl

Stingery, jak już wcześniej wspomniano są poddane już w procesie garbowania skór gruntownej impregnacji i do pewnego stopnia nie absorbują wilgoci, co pokazano dobitnie w poniższym filmie:


http://www.youtube.com/watch?v=qVNPIkfz4n8

Proszę jednak o rozsądek. To, że wierzchnia warstwa butów nie absorbuje pierwszego ataku wilgoci i błota, nie oznacza, że przejdziecie bez szwanku przez topniejące zaspy posypane solą. Takie wyzwania z pewnością pozostawią ślady na Emu. Tu z pomocą przyjdzie powyżej wzmiankowany zestaw do pielęgnacji Emu.

I odnośnie rzekomej „wodoodporności”. Jak sama nazwa wskazuje, zamszowe buty nie są w stanie podołać nawałowi wody. Ustalmy raz na zawsze, że „wodoodporność”, czyli absolutna niezawodność w konfrontacji z wybitnie mokrymi okolicznościami przyrody znamionuje cudowny wynalazek, czyli kalosze.

Na przykład takie:


http://www.schaffashoes.pl

KOLORYSTYKA

Często słyszę skargi, że Emu mają tak niewielki wybór kolorystyczny. Teoretycznie rozumiem zarzuty, ale po chwili pukam się w czoło i wracam do matecznika firmy. Pozwólcie, że wyjaśnię Wam naszą filozofię.

Stawiamy na ekologię i naturalne kolory, które zrodziła Australia. W każdym z produktów tkwi ziarno piasku z australijskich plaż. Każdy but jest czerwoną ziemią podnóży Mount Kosciuszko, szarością lipcowego nieba, brązem skał i kangurów.

A jeśli Wam mało, to pozwólcie, że przedstawię ekskluzywną, boleśnie limitowaną kolekcję EMU INDIGO.

Tak wygląda australijskie niebo. Ten kolor odpowiada za utkanie nieboskłonu najmniejszego kontynentu.


http://www.schaffashoes.pl


http://www.schaffashoes.pl

Kolekcja limitowana. Buty pasują do granatowych dżinsów rurek. Totalna rewelacja!

Na deser:


http://www.youtube.com/watch?v=FDGLYAGrfJQ

poniedziałek, 15 listopada 2010
Prawdy i mity o Waszych ulubionych Emu.

Poniżej wszystko, co chcecie i powinniście wiedzieć o Emu, by uniknąć przykrych niespodzianek.

Widziałyście je u koleżanki, a może w kolorowych czasopismach? Wpadły Wam w oko na plotkarskich portalach, a może w programach telewizyjnych poświęconych celebrytom i ciekawostkom ze świata sław?

Nie ważne jak się dowiedziałyście o EMU, ważne, żebyście wiedziały dokładnie co kupujecie, za ile i by produkt był oryginalny i w dobrym gatunku.

Jak ustrzec się zakupu bubla i nie paść ofiarą oszustwa?

1. Uważajcie na tak zwane „okazje”. Zawsze, gdy coś jest zbyt tanie, to jest to podejrzane.

W tym sezonie ceny oryginalnych Emu z kolekcji Bronte Hi wahają się od 370 do 400 złotych. Każda oferta z niższą ceną powinna Wam włączyć sygnał alarmowy w głowie. Być może właśnie oglądacie zdjęcia dość wiernie odtworzonych podróbek.

Zapytacie – i co z tego? Wyglądają jak EMU i służą do tego samego, czyli do chodzenia w nich.

Nie do końca.

Podróbki nie mają owczej wełny wewnątrz, są przeważnie zrobione z imitacji zamszu i jedyne co udaje się w nich osiągnąć, to spocone, lub zziębnięte stopy, ponieważ sztuczne tworzywa w żadnym wypadku nie stworzą komfortowego środowiska termicznego.

Poniżej przedstawiamy przykładowe zdjęcie podróbek EMU:



2. Poznajcie podstawowe cechy tegorocznej kolekcji, by uniknąć zakupu butów z lat ubiegłych w zawyżonej cenie.

Każda firma, tu EMU nie jest żadnym wyjątkiem, z roku na rok poprawia swoje technologie, by wyjść naprzeciw oczekiwaniom swoich klientów. Zakup kolekcji zeszłorocznych jest dobrym pomysłem wyłącznie wtedy, gdy ich cena jest o 50% niższa od modeli wypuszczonych na bieżący sezon.

Jak więc rozpoznać tegoroczne EMU i nie dać się oszukać?

- METKI  MATERIAŁOWE na górze cholewki. Ponieważ najpopularniejszymi modelami EMU na naszym rynku są Bronte LO i Bronte HI, więc właśnie tu trzeba najbardziej uważać. Tegoroczna kolekcja ma unikalne metki z napisem „Emu wool”, co widać na poniższym zdjęciu:



UWAGA! W tegorocznej kolekcji EMU tylko buty typu STINGER mają pojedynczy napis „EMU”. Tu natychmiast wyjaśniam, że kolekcja Stinger, czyli tzw. Wyższa półka (podwójna warstwa skóry: zewnętrzna i wewnętrzna z futrem) ma prawo sygnować się napisem „EMU”. Jeśli spotkacie buty z kolekcji Bronte z metką „EMU” to macie do czynienia z podróbką, lub z modelem z zeszłego sezonu (a więc w teorii dużo tańszym).

- PODESZWA. Ponownie: w modelach typu Bronte na podeszwach z tegorocznej kolekcji wyżłobiono napisy „EMU WOOL”. Każdy inny napis oznacza, że nie mamy do czynienia z tegorocznym modelem.

Poniżej zdjęcie podeszwy EMU z kolekcji 2010/2011:

Każda inna podeszwa w przypadku Bronte oznacza podróbkę, lub zeszłoroczną kolekcję!

3. Kurioza.

Zerknijcie na zdjęcie podeszwy butów, które pewna Pani zakupiła na aukcji w naszym szeroko znanym portalu aukcyjnym:


Owa Pani zakupiła „korzystnie” używane EMU i zapłaciła za nie – bagatela – 170 zł. Wypłakała się na forum, gdzie oświecono ją, że padła ofiarą oszustwa. Przyjrzyjcie się dokładnie. EMU nigdy nie miało takiej podeszwy. I nie ma znaczenia w tym wypadku, że wyżej, przy cholewce był napis „Emu”. To jest klasyczny przykład podróbki.

4. Uwaga na oferty i aukcje z lokalizacją sprzedawcy w USA!

- niska cena butów odciąga uwagę od horrendalnego kosztu przesyłki – przeważnie powyżej 50 zł

- „firmy” istnieją tylko w swojej własnej wyobraźni. W rzeczywistości są to ludzie, którzy całe dnie spędzają w outletach zlokalizowanych w najbiedniejszych dzielnicach i skupują za bezcen zmaltretowane wielokrotnym mierzeniem buty. Nie spodziewajcie się od nich rzetelnej obsługi.

- paragon – wydaje się, że to mały świstek i tyle. A jednak znaczy wiele. U nas. Sprzedawca, czy raczej łowca okazji z USA, nie wystawi paragonu, tym samym nie macie prawa zwrotu, nie obejmuje Was gwarancja – w polskim prawie to nawet 24 m-ce.

- wymiany – w Polsce, nie ma żadnego problemu. Operacja wymiany butów, bez ruszania się nawet z domu (bo kurier przyniesie i odbierze poprzednie) to koszt maksymalnie 30 zł. I teraz sobie wyobraźcie: zapłaciłyście 50 zł za przesyłkę z USA, zakładając (choć to wątpliwe), że kupujący zgodzi się na wymianę, to zapłacicie kolejne 50 za odesłanie i jeszcze raz 50 za paczkę zwrotną. Opłaca się? Moim zdaniem nie za bardzo.

- i na koniec totalny hit, na którym przejechało się już mnóstwo osób w naszym ukochanym portalu aukcyjnym. Pan „Ameryka” rzuca wyzwanie całej Polsce! Jak krzyczą nagłówki jego aukcji, u niego można kupić  najlepsze gatunkowo Emu, które wysłano tylko na rynek amerykański a „podłe gatunkowo Emu wool mogą się schować!”. No cóż, osoba niezorientowana w sprawie pewnie uwierzy, zwłaszcza, że cena zachęcająca, jakieś 280 za parę. I wszystko fajnie, tyle, że prezentowane przez miłego pana z Ameryki Emu, to modele z … 2007 roku. Większość polskich firm nie chciała mieć z nimi do czynienia, cały rynek europejski je odrzucił (złe wykończenie, odklejające się podeszwy), więc co?

Wiadomo co! Wysłano niesprzedane buty do USA, w końcu tam ktoś to kupi. No nie bardzo chcieli, więc paru przedsiębiorczych Polaków postanowiło to ponownie sprzedać do Polski.

Uwaga! Cena w USA waha się między 2 a 5 dolarów. Na aukcjach do 300 zł. Mowa o Bronte Shark. Tu macie przykład aukcji, by wiedzieć, co omijać szerokim łukiem:

http://allegro.pl/kozaki-emu-bronte-lo-38-39-limitowane-wysylka-grat-i1294553114.html

Do zobaczenia w naszym sklepie i na naszych aukcjach.

U nas wszystko jest legalnie i jak trzeba.

http://www.schaffashoes.pl/producent-EMU-28